Menu

Książki Zbójeckie

O książkach, literaturze i czytaniu

Alice Feeney, Czasami kłamię | Recenzja

avo_lusion

„Czasami kłamię” to ciekawie napisana mieszanka dramatu, thrillera psychologicznego i obyczajówki. Alice Feneey wymyśliła fabułę, której można pozazdrościć: zagadka, ciekawa sama w sobie, ma swój kulminacyjny moment… kilkakrotnie! Tak, tajemnicę rozwiązujemy kilka razy, dowiadując się czegoś zupełnie nowego.

15101457248446519jpggallery.bigiext51939399

Amber - główna bohaterka i zarazem narratorka, jest w śpiączce. Musimy razem z nią, krok po kroku, dojść do tego, co się stało i co jej grozi. Jej teraźniejsza opowieść to nie wszystko. Dosyć szybko pojawia się druga narracja – dziecka, piszącego pamiętnik. Trzecim głosem są wydarzenia z przeszłości – retardacje, których osobiście nie lubię, bo choć pomagają znakomicie pokazać zaplecze i wyjaśnić, dlaczego bohater jest tym, kim jest, to jednak to zawsze spowolniają fabułę. A ja wolę, jak dzieje się TU I TERAZ! 

Trzy głosy w książce przeplatają się całkiem sprawnie, bo językowo książka jest „czysta”. Skupiamy się raczej na akcji, niż słowach, choć na pewno autorce udaje się oddawać emocje bohaterki. Jej życie nie jest usłane różami, ale do samego końca ciężko zgadnąć, dlaczego jest aż tak nieszczęśliwa. Skąd w niej tyle goryczy, żalu i co właściwie doprowadziło ją do szpitala w stanie śpiączki?

Cóż, finał to dosyć wybuchowa mieszanka wielu wątków. Na pewno zaskakuje, ale… Mimo wszystko czuję przesyt ilością niespodzianek. Kończąc ostatni akapit, zastanawiałam się, czy aby na pewno wiem, kto ostatecznie jest winien całej sytuacji. Mogłabym pomyśleć, że mój mętlik to celowy zabieg autorki, ale chyba nie o to chodziło.

Ciekawie przedstawia się motyw snu, wpleciony pomiędzy kolejne sceny. Plastyczne sceny, bardzo filmowe (tak, znamy takie zabiegi z kinematografii), chyba najlepiej oddają niepokój i bałagan w głowie Amber. Tworzą klimat w powieści, podnoszą całość oczko wyżej. 

Wciągająca książka, bardzo dobra w swoim gatunku. Rozrywka na dosyć wysokim poziomie, choć do wybitności sporo zabrakło. 

Tarryn Fisher, Ciemna strona | Recenzja >

< O trudnej literaturze, która mnie zawstydza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

© Książki Zbójeckie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci