Wszakże lubisz książki świeckie?... Ach, te to, książki zbójeckie! A. Mickiewicz, Dziady cz. IV
Blog > Komentarze do wpisu

Rok Średniowiecza: Dialog mistrza Polikarpa ze Śmiercią

O śmierci bez przesady, jak pisała Wisława Szymborska. I miała rację – przecież śmierć jest zjawiskiem całkiem naturalnym, nieuchronnym, wyzwalającym. Chociaż ludzkość tańczy z nią od zarania dziejów, wciąż jednak czuje się w jej towarzystwie nieswojo. Jakoś tak trudno ją zaakceptować, skoro tak miało się o niej wie, skoro ona wciąż pozostaje nieobliczalna i nieprzewidywalna. Z pomocą jednak spieszy średniowiecze i mistrz Polikarp, który przeprowadza wywiad. Wywiad ze śmiercią, twarzą w twarz.

Średniowiecze obrało sobie śmierć jako muzę. Obok Boga, była tą, o której chciano pisać, która nurtowała pisarzy, filozofów i duchownych, wzbudzając głównie lęk, ale i fascynację. Myśl o umieraniu, odchodzeniu do nieznanego miejsca, trapiła głowy uczonych. Głównie dlatego, że śmierć przychodziła wówczas szybko, zabierała ludzi w różnym wieku, była po prostu wszechobecna.

Trzeba było coś z tym zrobić. Zastanowić się, czy śmierć jako niebyt można w coś wcielić, czy można ją uczłowieczyć i spróbować zrozumieć. Cel był prosty: ułatwić sobie to, co tak bardzo paraliżuje strachem. Boimy się nieznanego, ale kiedy strach ma twarz, można spróbować z nim porozmawiać, można negocjować i przekonać się, czy rzeczywiście jest się bezsilnym. Oczywiście, narzędziami do zrealizowania tego planu stała się literatura i plastyka. I tak oto śmierć na dobre rozgościła się w średniowiecznej poezji, dowodząc jednego: choć mijają wieki, ludzkość nurtują wciąż te same pytania i zmartwienia.

Śmierć i cesarzowa. Rycina, ok. 1649. Źródło: marinni.livejournal.com

Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią to przykład utworu, który stanowi bardzo udaną i ciekawą próbę przedstawienia nam śmierci oraz wyjaśnienia zagadnień z nią związanych. Jak pisze Roman Mazurkiewicz:

Dialog podejmuje zasadnicze kwestie chrześcijańskiej etyki i eschatologii: powszechności śmierci, równości wobec niej wszystkich ludzi, dobrego życia, zbawienia i kary pośmiertnej[1].

Trzeba przyznać, że tematyka jest bardzo ciężka, ale sam utwór napisano z pomysłem i fantazją, co sprawia, że nie czujemy do końca brzemienia sytuacji, jaka spotyka mistrza. Sam Polikarp to postać bardzo ciekawa: uczony, głodny wiedzy. Nie wiemy o nim zbyt wiele, a jedynie to, że był wielkim i wybornym mędrcem, który dzięki swej wiedzy i pobożności mógł dostąpić zaszczytu, jakim było zobaczenie śmierci w jej naturalnej postaci.

Zaszczyt zaszczytem, ale kiedy śmierć pojawia się przed Polikarpem, nie jest wcale widokiem przyjemnym. Jest przerażająca, wzbudza odrazę, rzuca mistrza na kolana:

Chuda, blada, żołte lice
Łszczy się jako miednica;
Upadł ci jej koniec nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa;
Przewiązała głowę chustą

Jako samojedź krzywousta;
Nie było warg u jej gęby,
Poziewając skrżyta zęby;

(…)

Mistrz widząc obraz skarady,
Żołte oczy, żywot blady,
Groźno się tego przelęknął,
Padł na ziemię, eże stęknął.
Gdy leżał wznak jako wiła,
Śmierć do niego przemówiła.

Śmierć wymaga pokory. Można mieć wiedzę, doświadczenie, wiele przeżyć, ale w jej obliczu każdy traci rezon i pada na ziemię, przerażony i bezbronny jako dziecko.

Czytając pierwszą wypowiedź śmierci, można się uśmiechnąć, bo jej swoboda i szczerość nie różnią się od tego, co powiedziałaby do mistrza w XXI wieku:

Wstań, mistrzu, odpowiedz, jestli umiesz!
Za po polsku nie rozumiesz?

Ponieważ mistrz po polsku jednak rozumie, podejmuje dialog i tak oto dowiadujemy się o słynnym tańcu śmierci, w którym wszyscy są równi i każdy będzie sądzony według czynów, a nie pozycji społecznej.

Biskup i rycerz. La Danse macabre, Guy Marchant, 1486, Paryż.

Choć danse macabre wydaje się być upiornym motywem, w rzeczywistości jego wymowa jest bardzo krzepiąca. W ostateczności bowiem znikną podziały, a śmierć będzie sprawiedliwa. Nie będzie można stosować sztuczek, uciekać się do nieuczciwości, wkupywać się w łaski. Śmierć przyjdzie, w odpowiednim momencie, by wyrwać z nas z tego barwnego kręgu i zabrać ze sobą. Dokąd? To kolejne pytanie…


[1] Roman Mazurkiewicz, Dialog mistrza Polikarpa ze Śmiercią, [w:] Szkolny słownik literatury staropolskiej, red. Janusz Goliński, Roman Mazurkiewicz, Piotr Wilczek, Katowice 1999.

Cytaty z utworu za: Polska poezja świecka XV wieku, oprac. M. Włodarski, Wrocław-Warszawa-Kraków 1997

czwartek, 14 marca 2013, avo_lusion
© Danuta Awolusi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/03/14 07:15:28
Pamiętam ten utwór jeszcze z czasów LO :-)
-
2013/03/14 07:19:17
Ja także pracowałam nad nim na studiach. Uważam, że jest cudny. A ten tekst o języku polskim po prostu mnie zmiótł ;)
-
2013/03/14 08:42:13
Dobrze było sobie przypomnieć ten tekst po latach! Wtedy jakoś nie zwróciłam uwagi na ironiczne słowa Śmierci skierowane do Polikarpa, cudo!
Pozdrawiam serdecznie:)
-
2013/03/14 09:17:51
Wyjątkowo ten utwór pamiętam jeszcze z czasów szkolnych, choć wtedy nie rozumiałam do końca jego interpelacji. Widocznie z wiekiem jest inaczej, bo teraz całkiem inaczej się na niego zapatruje.
-
2013/03/14 13:15:37
A ja nie pamiętam, bom nie omawiała w liceum :-( Twoja interpretacja, jak zawsze, świetna. Jednocześnie stworzyłaś doskonałą ściągę dla uczniów, którzy zaglądają na Twój blog. Ja jeszcze na początku blogowania napisałam o wsi renesansowej i młodopolskiej i teraz jak mi przychodzi raport, to widzę, że ten tekst jest ściągany, że ho, ho :-)))
-
2013/03/14 15:13:47
Isadoro - ja także dopiero teraz, czytając po raz kolejny ten tekst, zwróciłam na to uwagę:)

Cyrysiu - zdecydowanie! Wiek i doświadczenie życiowe pozwala nam inaczej patrzeć na literaturę:)

Aga - ooo, no to ciekawie :D Ale niech korzystają ;)
-
2013/03/14 16:09:18
Zapewne wiele cennych i ciekawych utworów zawdzięczamy średniowieczu, ale ja kojarzę ten okres ze śmiercią. A dokładniej z jej wizerunkiem, kościotrup obleczony w szatę i kosa w ręku, ówcześni zafascynowani byli takim wyobrażeniem przychodzącej śmierci:).
-
2013/03/14 18:42:53
Pytanie ostatnie, chyba nigdy nie doczeka się odpowiedzi dla żyjącego;)
To jak się odzywa do Polikarpa (z tym polskim) prześwietne;) Choć skoro wtedy ludzi zabijano szybciej niż pomyślano czy słusznie wykonuje się wyrok, to nic dziwnego, że odzywała się na luzie - ludzie woleli szybciej się z nią spotkać niż czekać, dłużej na torturach;)
Też nalezą do grona osób, które swoje pierwsze spotkanie z tym utworem odbyli w LO - spotkanie, które oceniam jako bardzo przyjemne i pouczające;)


-
2013/03/14 19:18:55
ech nam pani w szkole kazała rysować śmierć... ale nie pamiętam z którego utworu:) pokazała kostucha mistrzowi kto tu rządzi:)
-
2013/03/14 20:21:07
Jane - zgadzam się:) Z drugiej strony, z tematem śmierci cały czas trzeba się oswajać... Więc taka literatura była, jest i będzie potrzebna:)

Krasnoludku - mądrze piszesz. Wiem, że bardzo dużo na ten temat czytałaś...

Polonisty - a to ciekawe! I twórcze, co tu kryć ;))
-
2013/03/14 20:53:16
"Dialog ... " pamiętam - stare dzieje ale gdzie tam mistrzowi Polikarpowi do mistrza Baki :-)
-
2013/03/14 21:08:16
No, ciekawe porównanie:) Ja lubię samą narrację w Dialogu, pomysł i samą śmierć - tak ciekawie opisaną!
-
2013/03/15 18:22:38
Świetny utwór! Dobrze, że go przypomniałaś. Mimo że taki stary, wciąż zachwyca!
-
2013/03/15 19:40:52
Mam dokładnie to samo odczucie :)
-
2013/03/15 19:46:46
Za to po polsku nie rozumiesz?... Tak sobie czytam tę starą polszczyznę i nie mogę wyjść ze zdumienia, że to ten sam język, którym ludzie gaworzą na fejsie, na forach, w esemesach... Dopiero kiedy się weźmie taki stareńki utwór, widać, jak naprawdę zmienił się język. Niesamowite.
-
2013/03/15 20:05:07
Dachauko - świetna i bardzo trafna uwaga! :) Nasza polszczyzna to jednak morze ewolucji...


Dodatki na bloga