Menu

Książki Zbójeckie

O książkach, literaturze i czytaniu

Lucy Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza

avo_lusion

Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2011.

Ania – tak prosta, jak jej imię i tak olśniewająca, jak uśmiech na piegowatej twarzy. Nie ma w niej cienia zepsucia, jest czysta i wolna, jest przykładem. Dla pokoleń czytelników stała się siostrą, przyjaciółką, powierniczką tajemnic i dziecięcych problemów. To przewodniczka po labiryncie prostej przygody, zawsze pogodna, jak miłe i wyjątkowo cenne wspomnienie sprzed lat.

Bohaterka powieści Ania z Zielonego Wzgórza stała się czymś znacznie więcej niż tylko postacią literacką. Można z nią utożsamić motyw dobra, radości, niczym nie zmąconej pogody ducha. Ta bohaterka zapada w pamięć, jest promykiem nadziei, który nie gaśnie w sercach jej miłośników pomimo upływu lat. My dorastamy – ona także, ale dla nas zawsze pozostanie rudą dziewczynką, mieszkającą w przeuroczym, wolnym od zła i cierpienia miejscu.

Ania jest najprawdziwszym wzorem, chociaż jej postać jest tak skomponowana, że nie czujemy, aby była od nas lepsza czy mądrzejsza. Ta mała, skromna bohaterka ma w sobie taki ogrom wiary w ludzi i miłości, że nie można jej nie kochać.

Ciekawe jest to, że myśląc o Ani widzimy jedynie czystą radość, zabawę i przesłodką niesforność. Łatwo zapomnieć, że ta dziewczynka ma również przeszłość, która nie należała do łatwych i musiała przynieść jej cierpienie. Ania jest przecież sierotą, która szukała domu. Co więcej, jest sierotą, która przez przypadek trafia do starszego rodzeństwa, chcącego adoptować chłopca – zapewne cichego i ułożonego, który okazałby się pomocą w domu. Czy wartki "słowopotok", jakim Ania obdarza Mateusza już przy pierwszym spotkaniu na pewno wynika jedynie z jej gorącego temperamentu? A może jest również próbą zamaskowanie strachu i niepewności przed tym, co ją czeka? Bądź co bądź, trafia do nowego domu, a jej opiekun nie należy do szczególnie wymownych osób. Ania nie wie więc, czy została zaakceptowana, a przecież jest to dla niej sprawa życia lub śmierci. Kiedy zaś słyszy, że miała być chłopcem, głośno wyraża gorycz:

- Nie chcecie mnie! - krzyknęła. - Nie chcecie mnie dlatego, ze nie jestem chłopcem! Powinnam się była tego spodziewać! Nikt mnie nigdy nie chciał! Zawsze tak bywało. Powinnam była rozumieć, że to zbyt piękne, aby mogło się spełnić. Powinnam była wiedzieć, że mnie nigdy nikt nie zechce! Ale cóż ja pocznę? Rozpłynę się chyba we łzach.

I uczyniła to. Opadłszy na krzesło, załamała ręce nad głową, potem ukryła twarz w dłoniach i zaczęła gwałtownie szlochać.(...)

- Pani także płakałaby, gdyby będąc sierotą przybyła pod dach domu, który miał zostać jej rodzinnym domem, i nagle dowiedziała się, że pani nie chcą, bo nie jest chłopcem! O, to najtragiczniejsza chwila, jaką przeżyłam!

Oczywiście, tragizm tej sceny złagodzony jest nieco teatralną postawą Ani, a przede wszystkim pewnością czytelnika, że ta historia nie może się źle skończyć. Mimo to, łatwo przeoczyć fakt, że pogoda ducha bohaterki i jej optymizm wcale nie wyrosły na gruncie naiwności i sielankowego życia – ale niełatwego dzieciństwa, poszukiwania bezpiecznej przystani i wiary w to, że w końcu ktoś ją pokocha i da jej dom, o jakim zawsze marzyła.

Właśnie to, a nie gadulstwo czy roześmiane oczy, czynią z Ani prawdziwy wzór do naśladowania. Przecież ta dziewczynka nigdy nie straciła wiary w ludzi, chociaż nieraz doświadczyła odrzucenia. Ta mała dziewczynka nawet przez moment nie przestała kochać życia, choć przyszło jej trafić do obcych opiekunów, obcego miejsca. Ania jest nadzieją na to, że warto być dobrym. Czy wiemy tak do końca, co dzieje się w jej małej, rudej głowie? Niekoniecznie, ale wiemy, że Ania wita każdy nowy dzień z wdzięcznością. I los się jej za to odpłaca.

Czytając Anię z Zielonego Wzgórza, nie sposób nie pokochać także opiekunów bohaterki. Lucy Montgomery wiedziała, kto najlepiej sprawdzi się w tej roli. Starsze rodzeństwo, zapewne samotne, jedyna rodzina dla siebie. On cichy, skryty w sobie, ona surowa, choć serdeczna i uprzejma. Właśnie dlatego stanowią dla Ani idealny kontrast. Widać, jak dziewczynka wnosi w ich puste życie światło, jak wywraca ich świat do góry nogami i sprawia, że Zielone Wzgórze staje się po prostu rajem na ziemi. Serce tych dwoje zostaje skradzione już w pierwszych sekundach, nawet, jeżeli nie mówią tego głośno:

Coś jakby uśmiech, trochę leniwy, bo dawno zapomniany, złagodził surowy wyraz twarzy Maryli.

Ten uśmiech pozostał już na zawsze… Zagościł w sercach i chyba to jest w tej historii najpiękniejsze.

Ania, obok Pipi i Pollyanny to bohaterka jedyna w swoim rodzaju, która nigdy się nie zestarzeje. To może zdumiewać, bo przecież opowieść z Zielonego Wzgórza jest bardzo prosta, bez atrakcji i fajerwerków. Cóż, to nie jest potrzebne – bo wystarczy sama Ania...


Recenzja bierze udział w konkursie Czytanie: 802% normy, organizowanym przez portal Koobe.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczego CZYTAMY ANIĘ.

Zbójeckie życzenia świąteczne... i moc prezentów! >

< Zbójeckie Gwiazdy 2012

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze (16)

  • dorotka_kas

    Klasyka :)

  • avo_lusion

    I to jaka!

  • nutta

    Lubię tego rudzielca. Nawet w dzieciństwie chciałam mieć takie kłopoty z włosami jak ona;)

  • avo_lusion

    No, włosy to jeden z jej największych atutów:) Bez farbowania!

  • jane_doe_blog

    O tak, najlepsze spędzone chwile, to te z Anią:). Nie znam osoby, która nie byłaby zakochana w Zielonym Wzgórzu i Ani.

  • krainaczytania

    Zabieram link na bloga i na FB :-) Ania przez chwilę miała też zielone włosy :-)))

  • avo_lusion

    Jane - to prawda, Ani trudno nie kochać!

    Aga - hehe, pamiętam, to była niezła scena :)

  • felicja79

    Piękny tekst! Powodzenia w konkursie Koobe! :-)

  • cyrysia

    Ania, to jest Ania:-) Każdy ją zna i lubi i mimo upływu czasu wciąż zdobywa nasze serca.

  • avo_lusion

    Felicja - no i wzajemnie:) Jeszcze dwie recenzje mi zostały. Kto wie, może w końcu uda mi się wygrać czytnik, moje marzenie:)

    Cyrysiu - w pełni się z tobą zgadzam!

  • ksiazkowka

    Oj tak! Ona się nigdy nie zestarzeje.. :) Nie ma na to szans. :)

  • avo_lusion

    I wciąż chce się ją czytać!!:)

  • szamanka30

    Jedna z ukochanych książek dzieciństwa, do której ileś tam razy wracałam. Ania to cudowna bohaterka , wywołująca na twarzy uśmiech:)

  • avo_lusion

    Szamanko - to są wspaniałe wspomnienia i miłe powroty...

  • polonisty

    ech kochana Ania:) fajnie sobie powspominać te lekturę. ostatnio w telewizji próbowałam oglądać coś co miało być luźnym nawiązaniem do przeszłości Ani... że niby nie była sierotą itp... jakoś nie dałam rady:(

  • avo_lusion

    Ło matko, no nie dziwię się!!! :)

© Książki Zbójeckie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci