Wszakże lubisz książki świeckie?... Ach, te to, książki zbójeckie! A. Mickiewicz, Dziady cz. IV
Blog > Komentarze do wpisu

Kobieto! puchu marny! - Matka Joanna od Aniołów

Szatan jest przekorny. Lubi uderzać w czułe punkty. Wpełza do ciała, wślizguje się do duszy, tłumiąc chichot. Siedzi cicho, przez jakiś czas. A potem – jakaż rozkosz z deptania świętości. Ileż satysfakcji z posiadania umysłu i serca kobiety. Tej, która poślubiła Boga - ślubowała mu wierność i posłuszeństwo. Ile imion ma książę ciemności? Kto jest w stanie je poznać? Kimże jest ta, którą szatan wybrał na swoją siedzibę? Kimże jest kobieta, która musi pozostać bezsilna – która czeka na wybawienie? Matka Joanna od Aniołów. Anioły się zlękły i odpłynęły, a w zakonie zebrały się ciemne chmury…

Matka Joanna od Aniołów, opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza, to wyjątkowa pozycja w literaturze polskiej i wyjątkowa kreacja kobiety. Zakonnica, niewinna, pokorna, oddana Bogu. Nosząca w sobie diabła, który z wyjątkową rozkoszą szydzi sobie ze stwórcy. Tak! Szatan w zakonie, kto to widział? Jak to możliwe? Czy to w ogóle prawda? Ano prawda – narrator nie szczędzi dowodów:

— Apage Satanas! — zawołał.

W odpowiedzi na to matka Joanna od Aniołów zatoczyła się, jakby popchnięta jakąś wewnętrzną siłą, i oparła się o ścianę ręką, której długie palce rozcapierzyły się teraz jak łapa krogulca. Jednocześnie targał nią straszliwy śmiech, gromki, doniosły i bezczelny.

Przeplata się fikcja z rzeczywistością, świat metafizyczny z surowym realizmem i chłodem zakonnych murów. Przecież Matka Joanna i cała opowieść o opętanych zakonnicach to nie wymysł Iwaszkiewicza lecz prawdziwa historia, która zainspirowała wielu twórców. Kobieta, służebnica Boga, która staje się niewolnicą najwyższego zła, to motyw który musiał zostać uwieczniony na papierze. Już sama myśl o istocie ludzkiej noszącej takie brzemię wywołuje dreszcze. A co musiała czuć Joanna…?:

Ja, zakonnica — mój ojciec jest księciem, ale ze zubożałego rodu — siedzi w błotach smoleńskich i nikt o nim nie wie. Któż ja jestem, skromna siostra, żeby na mnie spadło aż dziewięć potężnych demonów?... — tu przerwała sobie biadanie i dodała tonem informacji — bo trzeba ojcu wiedzieć, że to są najpotężniejsze demony, prawdziwi książęta piekieł...

Owi książęta bawią się przednio, za nic sobie mając wielkie egzorcyzmy, obecność duchownych, wody święconej i krzyża:

— Ukorz się! — zawołali egzorcyści — ukorz się! I zbliżyli cztery srebrne krzyże ku twarzy matki Joanny. Matka Joanna krzyczała okropnie wysokim, przeraźliwym głosem. Nagle zamilkła. Księża zatrzymali się nasłuchując, czekali, jakie słowa wyjdą z ust opętanej.

Po chwili wrzasnęła:

— Niechaj będzie przeklęty Bóg Ojciec i Syn, i Duch, i Matka Najświętsza, i całe królestwo niebieskie.

Kobieta o sercu czystym, wypełnionym modlitwą zdaje się być o wiele lepszym lokum, niż grzesznica, która dobrowolnie oddaje się w ręce zła.

Joanna to postać poniekąd tajemnicza. Z jednej strony niewinna, prosta, z pochylonym czołem, z drugiej strony zalążek piekła jaki się w niej gnieździ nadaje jej wymiar osoby szalonej, niebezpiecznej… demonicznej. Może jednak zakonnica już wcześniej miała w sobie gen nieczystości, ziarenko zła, skoro przyciągnęła do siebie szatana o dziewięciu twarzach? I cóż w niej takiego, że ksiądz Suryn ulega jej osobie, praktycznie oddaje za nią życie…? Czy ona wzbudza pożądanie? Chorobliwą fascynację? A może… miłość? Jakkolwiek to nazwiemy – ksiądz Suryn płaci dla zakonnicy najwyższą cenę i przyjmuje demony do własnej duszy.

Zauważmy jednak jak łatwo zbudować stereotyp zakonnicy. Skoro kobieta zdecydowała się na życie w zakonie, w naszych oczach staje się bez wątpienia osobą niewinną, szlachetną, dobrą. Tymczasem Matka Joanna stwarza pozory. Jest w niej pragnienie sławy. Skromne życie w czterech ścianach jest dla niej klatką. Ona marzy, aby się wzbić, zyskać uznanie w oczach innych, pragnie poklasku. Chce być zauważona i zdaje się wykorzystywać do tego samego szatana!

— Najstraszniejszą jest rzeczą — powiedziała swoim szorstkim, chorowitym głosem — najstraszniejszą rzeczą jest, że mam upodobanie w szatanie. Sprawia mi radość to opętanie, dumna jestem, że mnie właśnie ten los spotkał, i znajduję pewne zadowolenie, że mnie bardziej demony męczą niż kogo innego. Zostało ich we mnie cztery — inne wypędziłeś, ojcze — dodała jak gdyby z żalem. — Cóż się stanie ze mną, gdy nie pozostanie we mnie ani jeden szatan? Stanę się z powrotem znudzoną, złą mniszką, która nie wie, czy dostąpi wiecznej szczęśliwości! Myśl wypowiedziana przez matkę Joannę napełniła ojca Suryna zgrozą. „Jak to? więc mu wymawia pracę, jakiej nad nią dokonał? To chyba pozostałe w niej szatany mówią jej ustami, to nie ona sama!"

Ona nie jest tylko zakonnicą, to kobieta, w której buzują pragnienia, marzenia, chęć spełnienia się. Sama to potwierdza i w tym momencie nie przemawia przez nią szatan – to jej własne słowa, wydobyte z głębi umysłu, z dna nękanego przez złe siły serca. Czy to dlatego diabeł ją wybiera? Pycha jest grzechem i to głównym, ale przecież to także ludzka cecha, obnażająca naszą słabość i ułomność.

Opętane zakonnice to historia stanowiąca wyzwanie dla pisarza. Zainteresował się nią nie tylko Iwaszkiewicz, ale także Aldous Huxley, który w swojej książce Diabły z Loudun pisze:

Lewitację zacne siostrzyczki rychło wyłączyły ze swojego repertuaru, lecz jeśli nawet nigdy nie wzniosły się w powietrze, przynajmniej wyczyniały zdumiewające sztuki na posadzce. Niekiedy, pisze de Ninon: "przekładały nogi ponad głową w ten sposób, że wielkie palce stóp dotykały nosa. Inne znowuż potrafiły rozewrzeć nogi w obie strony tak szeroko, że gdy usiadły w tejże pozycji na posadzce, przylegały do niej arcyściśle ciałem. (…) Tego, że zakonnice czerpały głębokie zadowolenie z tej gimnastyki, dowodzą słowa de Ninona, iż całymi miesiącami "diabły zadawały im katusze dwa razy dziennie", lecz one same nie doznały żadnego uszczerbku na zdrowiu. Wprost przeciwnie: "te, które były dość wątłej postury, wydawały się zdrowsze aniżeli przed opętaniem"[1].

Iwaszkiewicz czerpał z podobnego źródła. Punktem zaczepienia jest autentyczna historia z miasta Loudun we Francji, w którym, jak podają mniej lub bardziej wiarygodne źródła, miało miejsce masowe opętanie zakonnic z klasztoru Urszulanek. Znakomita to materia dla twórcy, który tworzy kobiecy portret w oparciu o realne wydarzenia.

Koniec tych mrocznych wydarzeń jest dosyć znaczący. Joanna zostaje uwolniona od szatana, ale ojcu Surynowi przychodzi zapłacić za to cenę najwyższą. Kobieta przyjmuje największe poświęcenie mężczyzny, jakiego mogła doznać. To nadaje jej postaci dwuznacznego wyrazu – jak wielka musiała być jej moc, by ksiądz zawiązał przymierze z samym diabłem. To ofiara dla niej i tylko dla niej, co udowadnia słowami:

— Powiedz, siostro, matce Joannie, że to wszystko dla niej. Rozumiesz, dla jej dobra, żeby ją ocalić... aby szatanów zatrzymać przy sobie... bo chcieli do niej wrócić... rozumiesz? Powiedz, powiedz... Nie zapomnij... powiedz, że to z miłości...

Czy dla niej, jako kobiety miało to znaczenie? Pozostała zakonnicą. Czy doznała smaku sławy o jakiej marzyła? Czy modliła się za swego wybawcę? Czy to, co się w niej zalęgło zostało usunięte, czy tylko uśpione? Wiele jest pytań, ale odpowiedzi pozostają za murami zakonu – chyba tylko diabeł wie, co się tam teraz dzieje.



[1] Huxley A., Diabły z Loudun, Warszawa 2010, s. 252-253.

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z ekranizacji opowiadania pod tym samym tytułem. Reżyseria Jerzy Kawalerowicz, 1961. W roli Matki Joanny: Lucyna Winnicka. 

niedziela, 26 lutego 2012, avo_lusion
© Danuta Awolusi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/26 00:19:38
Zbyszku, to jak, stawiasz tę kolejkę? Ja akurat nie piję alkoholu, więc skorzystać z opcji: sok;))))
-
2012/02/26 00:24:22
Wpierw przemówił do mnie film, zresztą wspaniale zrealizowany.
-
2012/02/26 01:13:18
a więc jednak! gratulacje !
ja nie oglądałam, ale czytałam :) coraz ciekawsze postaci wynajdujesz :)
-
2012/02/26 01:32:34
Bardzo ciekawa postać. Jednak tematyka dla mnie zbyt mocna :) Nie wiem, może kiedyś po książkę sięgnę - lub po film - jednak nie prędko.
-
2012/02/26 09:09:27
Powiem szczerze, że pierwszy raz w życiu słyszę o matce Joannie od Aniołów, dlatego z ogromną ciekawością przeczytałam o tej osóbce i muszę przyznać, że jest to bardzo interesująca postać.
-
2012/02/26 09:20:37
Nutta - film dobrze zrealizowany, ale jednak mnie się nie podobał :(

Polonisty - dzięki:) Mam nadzieję, że będę trzymała ten kurs.

Ruczek - nie jest to opowiadanie grozy, ale można się bać;)

Cyrysia - zachęcam! ;))
-
Gość: kometa088, public118518.cdma.centertel.pl
2012/02/26 10:13:05
Odpowiadałam z "Matki Joanny..." na egzaminie ze współczesnej:). Jak to dobrze, że nie tylko poloniści czytają Iwaszkiewicza
-
2012/02/26 10:36:27
A jednak Matka Joanna od Aniołów, jestem zaskoczony, muszę trochę ochlonąć:) A oto co serwuję dzisiaj, do koloru do wyboru 2.bp.blogspot.com/-jfP4losiLKA/TluLo62gLoI/AAAAAAAAAdA/OSX-NMSKO5g/s1600/soki.jpg
-
2012/02/26 10:44:16
A tekst wspaniały! Bardzo lubię to opowiadanie, w ogóle wiele jego opowiadań. Ekranizację oglądałem setki razy, "kiedyś to były filmy". Dzisiaj chyba zrobiony by jakąś szopkę-komiks. Tak więc nic dziwnego, że odgadłem bohaterkę w ciągu jakiejś 0,1s. Wybaczcie, mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
-
2012/02/26 10:52:35
Pamiętam tamten film, czarno-biały, surowy w wyrazie. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem, nie mam pojęcia, dlaczego go oglądałam, bo w końcu tematyka mało odpowiednia dla dzieciaka, ale w końcu mieliśmy wtedy tylko dwa programy... Wiem, że zrobił na mnie straszne wrażenie, choć wówczas nie zrozumiałam do końca jego wymowy. Ale te obrazy, czarno-białe wizje długo mnie prześladowały. Horror.
-
2012/02/26 11:28:05
Kometa - no ja się cieszę, że nie tylko poloniści czytają, choć ja przecież jestem po polonistyce ;))

Zbyszku - no to ja się poczęstuję. Uwielbiam to opowiadanie i jego klimat! Film także go przejął.

Dachauka - no, to w sumie reżyser byłby z siebie dumny, że takie wrażenie wywarł...
-
2012/02/26 11:29:48
Świetna książka, bo Iwaszkiewicz - mimo różnych konotacji politycznych - był naprawdę dobrym pisarzem.
Gratulacje dla (mam kłopot z odmianą) Zbyszekspir!!!
-
2012/02/26 11:36:29
Hehe:) Zgadzam się, Iwaszkiewicz miał talent!!
-
2012/02/26 13:08:09
Avo_lusion Chyba właśnie mniej bałabym się wymyślonego opowiadania grozy niż książki poruszającej tematykę opętania itp. Szczególnie, że informacje są zaczerpnięte z życia :)
-
2012/02/26 13:15:26
Ciekawy wpis i odkrycie przy okazji, ze nie tylko polonisci czytaja Iwaszkiewicza!:)
-
2012/02/26 15:06:24
Ruczek - to prawda, opętania mrożą krew w żyłach... I nie są fikcją...

Sad.a.5 - hehe, odkrycie roku:) Polacy jednak czytają, to cieszy:):)
-
2012/02/26 15:16:55
Po raz pierwszy, czytając Twój wpis miałam ciarki. Gratuluję! Opowiadania Iwaszkiewicza czytałam dość dawno temu, bo gdzieś tak po maturze. Oczywiście zrobiłam to we własnym zakresie, bo w liceum nie mieliśmy ani jednego jego utworu. Może stało się tak dlatego, że nasz nauczyciel uznał, że to za poważne teksty jak dla licealistów? A może wtedy nie było ich w programie? Sama nie wiem. Niemniej, do Iwaszkiewicza ciągnęło mnie dość mocno, więc braki uzupełniłam samodzielnie.
-
2012/02/26 15:57:45
Hm, Iwaszkiewicza nigdy chyba nie było w programie. A szkoda, ale liceum jest na to za krótkie. Dzięki za miłe słowa, to wielki komplement ;)
-
2012/02/26 16:05:54
Po raz pierwszy nie kojarzę bohaterki cyklu ;) Wczorajsza podpowiedź skojarzyła mi się z Ireną Sendlerową, ale wiedziałam, że to raczej nie o nią chodzi... :)
-
2012/02/26 16:10:19
Kochana, utwór wart poznania, polecam, kiedy będziesz miała chwilę:)
-
2012/02/26 16:32:46
Nie czytałam nic Iwaszkiewicza, ale opowiadanie już zaczęłam :)Takie tematy są fascynujące. Nigdy nie zapomnę jak po filmie Rytuał moja pani Promotor poszła do znajomego Zakonnika, który zajmuje się tymi sprawami, zapytać czy takie rzeczy dzieją się naprawdę. Oczywiście otrzymała potwierdzenie :)
-
2012/02/26 16:36:49
Dzieją się, oj dzieją. Też słyszałam różne historie, włos się jeży!!
-
2012/02/26 17:45:57
Iwaszkiewicz jest mi niezmiernie bliski. Jego opowiadania otaczały mnie swego czasu każdego dnia i nocy niemalże, bo o demonach opisywanych przez niego miłości różnorodnej pisałam pracę dyplomową. ;))))
-
2012/02/26 19:43:20
Ooo, to chylę czoła przed znawczynią tematu:):)
-
2012/02/26 20:06:22
Żadna ze mnie znawczyni. ;) Byłam zwyczajnie zafascynowana opowiadaniami Iwaszkiewicza. Tak szperał w ludzkich głowach, tak wszystko rozwlekał powolnie w swoich utworach, że nie mogłam przestać go czytać. I tak się jakoś stało, że sama o tych opowiiadaniach napisałam - o miłości właśnie i jej obliczach. To naprawdę dawne dzieje, ale sentyment pozostał. Ogromny. Pozdrawiam serdecznie.
-
2012/02/26 21:10:19
Muszę to przeczytać! Świetne masz pomysły! Bardzo inspirujący jest Twój cykl :-).
-
2012/02/26 22:41:02
To wspaniale, że mogłaś pisać pracę z taką pasją. Czysta przyjemność!:)

Felicja - bardzo dziękuję:):) Czekam na twoje wrażenia.
-
Gość: Adam Zalewski, acrz96.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/27 20:23:45
Proza Iwaszkiewicza nie zalicza się do lektur popularnych (także z racji wspomnianych konotacji politycznych). Film, do którego trudno się nie odnieść, jest raczej szkoły Zelwerowicza niż Iwaszkiewicza. Stąd zapewne pewien dysonans w wypowiedziach. Chyba warto zapoznać się z obiema wersjami.

Pozdrawiam Wszystkich i zachęcam do lektury dobrych pozycji Iwaszkiewicza.

Adam Zalewski
-
2012/02/27 22:45:09
Panie Adamie - zgodzę się:) O Iwaszkiewiczu warto pamiętać, jego proza jest tego warta! Film zobaczyłam dopiero kilka lat po przeczytaniu opowiadania, więc dla mnie długo nie był odniesieniem.
-
2012/02/28 10:15:09
Lektura już za mną :)teraz patrzę na to z innej strony. Trochę za mało było o tej zakonnicy, ciągle tylko ksiądz i ksiądz, a ona mnie "rozwaliła" jak powiedziała, że chce być opętana. A to niech by była :):)
-
2012/02/28 10:30:13
No tak, ojciec Suryn pełni tu kluczową rolę. A matka joanna... niezły z niej gagatek;)