Wszakże lubisz książki świeckie?... Ach, te to, książki zbójeckie! A. Mickiewicz, Dziady cz. IV
Blog > Komentarze do wpisu

Niedziela z klasyką - Malowany ptak Jerzego Kosińskiego

II wojna światowa – czarne rozdziały w historii świata, upiorne wspomnienia, do dzisiaj żywe, do dzisiaj bolesne, do dzisiaj szokujące. Upływa czas, a ludzkość wciąż nie może się otrząsnąć, wciąż ma przed oczyma zniszczone miasta,  w uszach świst bomb i kroki wroga. Tyle się wtedy działo – rozpacz, głód, choroba, śmierć. Wszędzie śmierć. W tym chaosie, zarzewiu walki i cierpienia jest jednak oko cyklonu, w którym panuje pozorna, przyprawiająca o ciarki cisza. Wieś…  Wsi spokojna i wesoła! Co jednak dzieje się w środku puszczy? Co inni ludzie zgotowali małemu chłopcu…?

Dziecko wojny, które rodzice chcieli uratować… Co lepsze, śmierć w komorze gzowej, czy wygnanie…? Nie ma czasu, nie ma czasu na wybory, trzeba zaryzykować:

Uważano go za przybłędę, Cygana lub Żyda, a udzielanie schronienia Cyganom i Żydom, za­mykanym w gettach i obozach zagłady, narażało jednostki i społeczności na najsroższe kary ze strony Niemców.

Wioski w tej okolicy były zapomniane przez wieki. Niedostępne, położone daleko od ośrodków miejskich, znajdowały się w jednym z najbardziej zacofanych obszarów Europy Wschodniej. Nie istniały tam szkoły i szpitale, nie znano elektrycz­ności, a mosty i brukowane drogi stanowiły rzad­kość. Mieszkańcy niewielkich osad żyli tak samo jak ich przodkowie. Wioski toczyły waśnie o dostęp do rzek, lasów i jezior. Jedynym prawem było prastare prawo silnych i bogatych do narzucania swojej woli słabym i ubogim.

Jerzy Kosiński w swojej niezwykle kontrowersyjnej powieści Malowany ptak pokazuje, że cierpienie, tortury i zwyrodnienie można znaleźć nie tylko w obozie zagłady. Czego doznaje żydowskie dziecko z rąk wieśniaków? Jest bite, głodzone, zastraszane. Wieszane nad psem, który chce rozerwać świeże ludzkie mięso. Szykanowane, upokarzane. Widzi jak kobiecie roztrzaskują butelkę w pochwie. Zostaje zakopane w ziemi i atakowane przez ptaki. Traci mowę. Nie ma już słów, by opisać ten koszmar…

Pytanie: po co zmyślać taką historię? Po co w ramach bolesnej II wojny światowej ukazywać jeszcze jedno cierpienie dziecka…? Jest jednak ważniejsze pytanie: po co dawać do zrozumienia, że te wydarzenia to… autobiografia…? Kosiński swoją opowieścią z piekła rodem zranił wielu ludzi. Joanna Siedlecka podaje w książce Czarny Ptasior, że autor Malowanego ptaka faktycznie podczas wojny był ukrywany w owych wioskach, ale mieszkańcy okazali mu wiele miłosierdzia i dobroci. Ukrywali go wraz z rodzicami, dawali jeść, Kosiński prowadził w miarę normalne życie jak na te czasy. A jednak. W książce opisał wszystkich mieszkańców, po imieniu, zamieniając ich nie tylko w głupich wieśniaków, ale także oprawców, jakich sami esesmani by się nie powstydzili!

Scena: bohaterowie książki przychodzą na spotkanie autorskie z Kosińskim. Pytają: dlaczego? Dlaczego tak ich ośmieszył, sponiewierał, za okazaną pomoc. Kosiński nie chce ich widzieć. Rozmawiają zaledwie chwilę z jego żoną.

Scena: niektórzy mieszkańcy wiosek twierdzą, że polnymi drogami przejeżdżała limuzyna z Kosińskim w środku. Co chciał zobaczyć? Co myślał i czuł?

Malowany ptak to nie jest autobiografia. Sam Kosiński to potwierdził. To fantazja, która dała mu sławę, ale za wysoką cenę. Fala kontrowersji, pretensji, żalu, oskarżeń. I fascynująca, niezwykła książka, która na zawsze pozostanie w umyśle czytelnika. Nawet po wielu latach...

 

niedziela, 11 grudnia 2011, avo_lusion
© Danuta Awolusi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/12/11 08:32:16
Przyłapuje się na tym, że zaczynam coraz częściej oczekiwać na twój cykl ,,Niedziela z klasyką''. Co tydzień dowiaduje się czegoś nowego i interesującego i nawet czasami jestem chętna skusić się na jakąś pozycje. Teraz wprawdzie ,,Malowanego ptaka..'' sobie odpuszczam, bo finansowo nie wyrabiam, ale może kiedyś... Będę miała w każdym razie na uwadze tę książkę.
-
2011/12/11 10:15:25
Ja też bardzo lubię Twój niedzielny cykl.
Wydaje mi się, że zaliczenie "Malowanego ptaka" do kategorii "klasyka" to przesadna nobilitacja tej książki, której głównym celem według mnie było wywołanie wokół autora atmosfery skandalu za wszelką cenę. Ja tę powieść odchorowałam.
-
2011/12/11 10:27:55
Tym razem odpuszczam.
-
2011/12/11 10:29:26
Kurczę, już od dawna mam ochotę na tę książkę i nawet zdążyłam już o niej zapomnieć. Dobrze, że jesteś...:) P.S. Jak tam sny z minionej nocy?:)
-
2011/12/11 10:46:15
Celebryta Kosiński został znienawidzony w Ameryce, gdy wyszło na jaw, iż to nie dokument, lecz wytwór chorej wyobraźni. Książka Głowackiego wykorzystuje tę otoczkę stwarzaną przez Kosińskiego w "Good night, Dżerzi".
-
2011/12/11 13:06:18
Ja też pamiętam swój młodzieńczy wstrząs po lekturze i drugi - nie wiem, czy nie większy - kiedy się okazało, że wszystko wymyślił. Zgodzę się z Lirael, że "klasyk" to za dużo w tym wypadku.
-
2011/12/11 14:06:17
Ostatnio jak byłam w bibliotece już miałam w ręce tę książkę, ale coś mnie powstrzymało i odłożyłam na półkę. Nie znam twórczości J. Kosińskiego, natomiast, kiedy słyszę to nazwisko, to osoba, która wtedy staje mi przed oczami, to Pani Urszula Dudziak. Nie wiem, czy wiesz (wiecie), ale J. Kosiński był związany z tą Panią przez jakiś czas w USA, a tuż przed popełnieniem samobójstwa, to właśnie do niej wykonał ostatni telefon. Może trochę odbiegłam od tematu, ale tak właśnie kojarzy mi się to nazwisko.
-
2011/12/11 17:31:48
Dziwna książka, dziwny pisarz. Nie czytałam, ale słyszałam wiele pochlebnych opinii. Po przeczytaniu Twojej recenzji zadaje sobie te same pytania, które w niej postawiłaś: po co zamienił w książce prawdziwe wspomnienia na okrutną fikcję?
-
2011/12/11 20:27:50
To ciekawe, że nie chcecie osadzić Malowanego ptaka jako klasykę. Pytanie, czy należy tu oceniać zachowanie Kosińskiego, czyt też wartość literacką jego książki...? Bo jeżeli to drugie, to jest t klasyka, a to, że tyle kontrowersji wokół i ranienia niewinnych ludzi, to już niestety inna sprawa... No i książka nadal wzbudza emocje...

Kraino, tak tak, Dudziak z nim była, opowiadała o tym.
-
2011/12/11 22:56:18
Abstrahując od biograficznych prawd i nieprawd, ta książka nie ma dla mnie żadnej wartości literackiej ani jakiejkolwiek innej, może poza jedną trafną metaforą w tytule. Uważam, że o cierpieniu pisać należy. Ale dobrze byłoby, gdyby to miało jakiś cel. A ta książka nie ma celu. Drastyczność, na jaką naraża swojego bohatera i czytelnika, nie ma żadnego uzasadnienia. Nic z niej nie wynika. Dramat dla dramatu, drastyczne sceny dla drastycznych scen, epatowanie dla epatowania. Czy naprawdę, żeby przedstawić inność, cierpienie, pokazać obraz wojny, trzeba posunąć się tak daleko? Jeśli autor chciał być sugestywny, to - w moim odczuciu - nie udało mu się to, przesadził.
Ale to moje odczucia - każdy z nas jest innym czytelnikiem.
Pozdrawiam!
-
2011/12/12 10:15:42
No tak, każdy ma swoje odczucia. Dla mnie to szokująca, ale równocześnie znakomita historia, obnażająca ludzką naturę, chociaż niekoniecznie realistycznie. Cóż;)
-
Gość: Oleńka, aakv212.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/12 10:42:58
Pewnie że nie, bo chłopiec nie miałby prawa przeżyć do czwartego rozdziału wobec takiego ogromu przemocy, jakiego doznał. To właśnie jest moim zdaniem chore - wybór konwencji tylko po to, żeby możliwe były nieskończone męczarnie. I po co.

Mam nadzieję, że inne książki Kosińskiego są lepsze i zamierzam po nie sięgnąć, żeby złagodzić swoją traumę :)
A tak czy inaczej - choć zupełnie się z Tobą nie zgadzam - kolejna świetna recenzja.
-
2011/12/12 10:58:47
Czy by nie przeżył - możliwe, chociaż ludzki organizm jest zaskakująco wytrzymały. Rozumiem twój odbiór tej książki, wiem, jakie emocje wzbudza. Chociaż to przecież nie ja wyniosłam tę książkę na "wysoką półkę", ale krytycy. Ja w zasadzie mogę tylko podzielić ich zdanie;) Inne książki Kosińskiego są równie mocne, chociaż już nie tak szokujące. Ale przecież jest tyle książek na świecie, nie ma sobie co głowy zawracać Kosińskim ;))
-
Gość: Oleńka, aakv212.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/12 11:08:41
Mimo wszystko chciałabym wyrobić sobie bardziej uzasadnioną opinię nt. pisarstwa Kosińskiego. Na razie reaguje tak, jak powyżej, a może to jednak krzywdzące...?
Lubię mieć pełniejszy obraz czyjejś twórczości i dawać szansę jemu i samej sobie.

A o wielości książek na świecie nawet mi nie mów - mam już tyle książkowych postanowień na nowy rok, że z pewnością na brak możliwości narzekać nie będę :-)

-
2011/12/12 11:20:00
Hehe, no właśnie, trzeba jeszcze tyle przeczytać:):) Jak kiedyś będziesz miała czas, możesz sięgnąć po jakieś opracowania Kosińskiego.
Ja też mam sporo do przeczytania w nowym roku, mam nadzieję, że to będą świetne lektury;)
-
Gość: Oleńka, aakv212.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/12 12:08:16
A nie, nie, jakoś nie ufam opracowaniom i, jeśli nie jest to konieczne, nie tracę na nie czasu. Oczywiście nie jest to zasadą, ale wolę spotkania bezpośrednie, z książką. Bo uważam, że jeśli książka jest kiepska, to żadne opracowania jej już nie nobilitują w moich oczach.
-
2011/12/12 12:14:54
Ciekawe podejście;)) Ja czasem mam ochotę zobaczyć, co badacze sądzą na temat jakiegoś dzieła, co nie zawsze zmienia zdanie o książce w moich oczach. Jednak moim zdaniem my, jako zwykli czytelnicy, nie zastanawiamy się nad wieloma rzeczami. Dopiero krytyk, piszący książkę bądź pracę badawczą, odkrywa przed nami głębię znaczeń i motywów. Pokazuje, co gdzie i jak, co dla nas pozostało zupełnie zaszyfrowane.
Jednak rzeczywiście, mamy też prawo do własnych odczuć i opinii:):) Po to powstają blogi recenzenckie, czyż nie?
-
Gość: Oleńka, aakv212.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/12 12:32:21
Naturalnie, popieram - dlatego napisałam, że "nie jest to zasadą". Dystansuję się do opracowań, bo czasem jest tak, że badacze czasami z gniota potrafią zrobić arcydzieło kipiące przesłaniami, symbolami, głębinami i takimi różnymi.

Tak, właśnie po to powstają blogi recenzenckie.
Dziękuję za dyskusję ;)) i życzę dobrego dnia.
-
2011/12/12 12:41:09
Ja też dziękuję i chylę czoła. Miło, że ktoś ma tyle do powiedzenia;)


Dodatki na bloga