Wszakże lubisz książki świeckie?... Ach, te to, książki zbójeckie! A. Mickiewicz, Dziady cz. IV
Blog > Komentarze do wpisu

Dacre Stoker, Ian Holt, Dracula Nieumarły. Powrót wampira

Kraków : Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2009.

Powroty do klasyki literatury są jak powroty do domu – oddychamy z ulgą, napawamy się wspomnieniami i tym, co nam dobrze znane.

I właśnie z taką ulgą przyjęłam książkę Dacre Stokera i Iana Holta, którzy wspólnymi siłami stworzyli bezpośrednią kontynuację opowieści o najbardziej znanym wampirze świata, zatytułowaną „Dracula nieumarły”.

Jestem dogłębnie zmęczona ukazywaniem krwiopijcy jako transseksualnego mężczyznę, który ma w sercu mnóstwo dobroci, gania za nastolatkami, ubiera się w sklepach markowych, a nawet, z nieskrywaną radością, chodzi za dnia. Współczesna popkultura absolutnie oszalała na punkcie wampirów, wobec czego na rynku mamy wysyp niejednokrotnie kiczowatych, przesłodzonych historii o tej niezwykłej „grupie społecznej”, a moda ta przechodzi do każdego zakamarka naszego życia, czyniąc ją wyświechtaną i nużącą. Dlaczego zapomnieliśmy o korzeniach?? Przecież wampiryzm to nurt, który zakorzeniony jest w naszej kulturze już od wieków, o krwiopijcach pisał Goethe, Reymont, mówił o nich Mickiewicz!

Dlatego właśnie „Dracula nieumarły” to znakomite przypomnienie, że wampir to przede wszystkim morderca, który musi zabijać, by żyć, a noc jest  okazją do polowania, podczas którego nikt nie ma szans w walce z siłą wyższą.

Przenosimy się więc do mrocznego Londynu, spowitego mgłą i grozą, oddechem zimnej nocy, która niesie ze sobą powrót wielkiej, przerażającej legendy – Draculi.

Przechodzi nas dreszcz strachu, kiedy z mroku wyłania się powóz bez woźnicy, wywołując panikę i dezorientację. Miastem wstrząsa fala morderstw, ofiary wyssane są z krwi. Nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że za zbrodniami mogą stać wampiry, nikt - oprócz nieustraszonego Val Hesinga, nietypowego doktora, który sporo w swoim życiu przeszedł i niejednego potwora unicestwił. Jednak Van Helsing jest już stary, walka z czystym, odwiecznym złem go przerasta.

W powieści pojawia się także młody aktor, Quincey Harker, który otrzymuje od swojej matki list:

 

W 1888 roku, kiedy Twój ojciec i ja byliśmy jeszcze młodzi, otrzymaliśmy surową lekcję. Dowiedzieliśmy się, że po świecie krąży straszliwe zło, a ofiarą najłatwiej mogą paść ci, którzy je lekceważą albo w ogóle nie wierzą w jego istnienie. Jako młody notariusz ojciec Twój został wysłany do serca dzikiej Transylwanii. Miał za zadanie pomóc księciu Draculi w sfinalizowaniu zakupu posiadłości w Whitby - starego klasz­toru zwanego opactwem Carfax.

Podczas pobytu na zamku Draculi Twój ojciec odkrył, że jego gospodarz nie jest człowiekiem, ale postacią znaną z legend i ludowych opowieści, bestią, która aby zachować nieśmiertel­ność, żywi się krwią żywych istot. Takich jak  miejscowi zwą Nosferatu - „nieumarłymi", a my - wampirami.

 

Czy znacie tę historię…? Teraz to potomkowie bohaterów „Draculi” muszą zmierzyć się z czymś, co jest nieludzkie i równocześnie fascynujące. Co gorsza – nikt jeszcze nie wie, że także w świecie wampirów toczy się walka, a na tropie upiornego hrabiego jest już hrabina Batory, która zbiera krwawe żniwo i nie zna litości.

„Dracula nieumarły” sięga do korzeni – mroczny klimat, Londyn z 1912 roku, wampiry śpiące w kryptach, drewniane kołki… Do tego wartka akcja, świetni bohaterowie i klasyczna pogoń za krwiopijcami, które chce się uśmiercić, nie „oswoić”. Dużo krwi i grozy, a także wspaniałe sceny akcji. W końcu docieramy jednak do naszego głównego bohatera, Draculi, który nie jest potworem bez serca – nie jest też jednak plastikowym kochankiem… Wampir kocha jedną kobietę, którą czyni nieśmiertelną. I na tym polega cała pogoń za nieśmiertelnością – zawsze chodzi o miłość, nawet tą nigdy nie spełnioną.

Oczywiście, ta ciekawa kontynuacja losów Draculi nie jest tak wybitna, jak „część pierwsza”, ale dorównuje jej ciekawym pomysłem, niezwykłym klimatem, a także uczuciem niepokoju, który pobrzmiewa w czytelniku. Powieść pochłania dzięki temu bez reszty, porywając nas do szaleńczego Dance Makabre, w którym biorą udział bohaterowie. Ten groteskowy taniec może się skończyć tylko śmiercią…

Polecam wszystkim miłośnikom literatury grozy, akcji i klasyki powieści o wampirach, warto.

***

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE

czwartek, 28 lipca 2011, avo_lusion
© Danuta Awolusi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/07/28 12:13:17
Popieram ! Jeśli wampiry to tylko w klasycznym wydaniu. :) Muszę dodać tę klasykę do tej, którą już mam. :)
-
2011/07/28 12:20:09
Hehe, musimy taki manifest zrobić "Wampiry tylko klasycznie" ;))
-
2011/07/28 18:28:00
Oj, wampiry to raczej nie dla mnie, szczególnie przed snem :-) Ale wygranej w konkursie życzę jak najbardziej :-)
-
2011/07/28 18:37:40
Konkurs konkursem, ale książkę polecam szczerze:) No chyba, że na serio w ogóle nie lubisz wampirów, z resztą - czy można lubić kogoś, kto chce wyssać twoją krew? ;)))
-
2011/07/28 18:40:39
No raczej nie można :-) Przyznaję się, że ściągnęłam od Ciebie "Manifest", bo też czytam dla przyjemności. Mam nadzieję, że się nie obrazisz :-)
-
2011/07/28 18:48:26
Oj, to u mnie zasad numer jeden i możesz rozgłaszać manifest gdzie tylko zechcesz!!! Całe studia musiałam czytać masę rzeczy nudnych i trudnych, przerabiać klasykę. Owszem - kocham i podziwiam te wszystkie klasyczne wspaniałości, ale mało która książka porwała mnie ze sobą w krainę zapomnienia. I dlatego jak tylko skończyłam studia postanowiłam, że już nigdy nie pozwolę, żeby książka stała się dla mnie udręką i brnięciem w bagno. Postanowiłam, że nie będę się wstydzić tego co czytam, a więc beletrystyki, hitów książkowych itd. i udawała, że szukam "ambitnej" literatury, w której tematyka diabelnie trudna, język zawiły, akcji i działań brak - a jedynie myśl filozoficzna. Potrafię docenić dobrą książkę, ale musi ona mi dać frajdę, refleksję, radość...
-
2011/07/28 19:00:48
Też jestem za... mroczne i złe wampiry bardzo lubię.
;)
-
2011/07/28 20:06:03
Beatrix! Jaki miło, że wróciłaś!! :))
-
2011/07/29 09:48:45
Jeszcze nie będzie mnie cały tydz, ale trochę dorwałam się do komputera - internet mam bardzo ograniczony, bo nie dość, że chodzi wolno, to tylko z karty.
Ale staram się zaglądać... Pozdrawiam.
-
2011/07/29 15:01:16
To się nazywa poświęcenie :):) Wracaj jak najszybciej, pozdrawiam serdecznie!!
-
2011/07/29 15:31:52
Lubię "tradycyjne" wampiry, ale również lubię te, przedstawione w książkach Anne Rice, jako piękne z zewnątrz, ale zepsute w środku :)
-
2011/07/29 16:20:26
Próbowałam kiedyś czytać Anne Rice, a konkretnie "Wywiad z wampirem" i przyznam się, że poległam, bo książka była nużąca. Trzeba jej jednak przyznać, że w swoim dorobku ma sporo wampirzych kreacji, zapewne godnych uwagi :)
-
2013/02/09 18:28:30
"Współczesna popkultura absolutnie oszalała na punkcie wampirów, wobec czego na rynku mamy wysyp niejednokrotnie kiczowatych, przesłodzonych historii o tej niezwykłej grupie społecznej, a moda ta przechodzi do każdego zakamarka naszego życia, czyniąc ją wyświechtaną i nużącą. Dlaczego zapomnieliśmy o korzeniach?? Przecież wampiryzm to nurt, który zakorzeniony jest w naszej kulturze już od wieków, o krwiopijcach pisał Goethe, Reymont, mówił o nich Mickiewicz!"
Zgadzam się stuprocentowo! Jedynke czytałam więc po kontynuację na pewno siegne tym bardziej, że tak ja chwalisz;)
-
2013/02/10 10:53:05
Ja byłam zachwycona, więc polecam!! :))


Dodatki na bloga